sobota, 24 stycznia 2015

[Test] Windows 10 TP - Cortana i spółka.

Artykuł z innej beczki, pierwszy krok rozszerzenia tematyki mojego bloga. Have fun!

Dałem się wciągnąć w testowanie Windows'a 10… Wiele mówi się złego, że wgrywając tą wersję testową zaprzedaje swoją duszę Microsoftowi, że każde ugryzienie sera przez myszkę jest monitorowane. Meh, I don't care. Jak w wersji finalnej licencja będzie tak mocno pozwalała na śledzenie, to wtedy będę się martwić.

Urocza.
Warto napisać dużymi literami, że jeśli wgramy tą wersję testową na oddzielną partycję to nie zepsuje ona nam obecnego systemu. Tworzy się menu przy bootowaniu jak normalnie przy paru łyndołsach wgranych na kompa. Nie wiem dlaczego Microsoft zamiast napisać "zróbta sobie drugą partycję gdzie wgracie system do testów" straszy: "Wasz system zginie, fotki z kotkami przepadno, sejwy z mario tyż…". Fuck logic.

Jako że jest to wersja nieukończona, jeszcze wiele ficzerów nie zostało przerobionych na nowe, jest jeszcze sporo kwiatków, pozostałości po poprzednim interfejsie, etc. Nie zmienia to faktu że system zapowiada się dobrze. Testuje na razie 32-bitówkę, ma się dobrze, nie tnie mimo słabiutkiej grafiki "z biedronki" Radzia HD6450 512mb ramy. Sterowniki do niej podeszły bez problemów z Windy 8.1. Pecet nie pierwszej nowości, przez 4GB ramu nie wiem do końca czy warto brać się za 64 bitową wersję. Mam pobraną i wypaloną, przetestuje jeszcze na dniach.

Mów mi Mistrzu.


Cortana

Asystent głosowy, pomagier, coś w stylu chłopca (tfu, dziewczynki) przynieś podaj pozamiataj. Odpal to, pokaż mi to, napisz maila za mnie. Na tą chwilę tylko po angielsku, działa tylko jeśli nastawimy region i język jako USA. Zawsze to jakaś okazja do poćwiczenia języka.

Na konferencji Microsoftu działała po wywołaniu "Hey Cortana", u mnie ma buga: po wypowiedzeniu tego zaklęcia interpretuje je nie jako wywołanie, a jako frazę którą już ma zinterpretować. Wiadomo - wersja testowa, jeszcze niedociągnięć pełno. Pisanie maili głosem też nie chodzi, ale pewnie parę(dziesiąt) aktualizacji później to poprawią.

Grafika jakże uroczej Cortany pochodzi ze strony http://magicnaanavi.deviantart.com/art/Cortana-463919034
 

Ogólne wrażenia z interfejsu

Start prezentuje się fajnie, kafle w końcu znalazły swoje miejsce. Łatwo się w nie trafia, gorzej ma się lista wszystkich programów (po lewej) którą możemy scrollować kilometrami. W sumie i tak najczęściej używane programy będziemy pchać na kafelki, więc to taka lista "byleby była".

Nawet Internet Explorer 11 zaczął wyglądać (i nawet działać) jak powinien. Rozdzielono wszystko opcje extra pod dotyk w "tryb tabletowy", w normalnym trybie w końcu jest to zdatne do użytku. Polska wersja nie jest do końca polska (nie wszystko przetłumaczyli), niemniej propsy że jako taką dali już na poziomie testów.
Kiedy wyjdzie build bardziej przełomowy, zapewne też o nim popełnię artykuł.


Tymczasem pod komentarzami wszystkich newsów o dziesiątce "hejty lecom" od linuxowców, jak to zawsze, że fuj, że ble, że śledzi, że zamula. Haters gonna hate.



 Psy szczekają, a karawana jedzie dalej.

środa, 14 stycznia 2015

Wyświetlacz LCD TFT 3,2" Raspberry Pi - dzień pierwszy

Moja baza kreatywności dzieciństwa
#Dzieciństwo

Bawiliście się kiedyś LEGO? Na pewno. Miałem całe wiadro klocków po jakimś starszaku, które było coraz to uzupełniane przez: "Mamo, kup mi, kup mi!" - wskazywałem paluszkiem na jakiś zestaw.

Zakupy w starej Bażantarii w Białymstoku z 15 lat temu. Biegając jak to dzieciak wokół regałów w sklepie natrafiłem na płytę bazową, kawałek drogi z pasami, kawałek do zasiedlenia. Po prostu "Must have". Rodzice nie protestowali i tak do mojej kolekcji klocków doszła jezdnia z Lego City. Zabawy na niej trwały w najlepsze, spraszałem coraz to kumpla do gry w "multiplayera", Ja buduję po tej stronie a Ty naprzeciwko!. Stare dobre czasu. Jednak ta baza bez klocków sama w sobie nie stanowiła nic użytecznego. Podobnie jak Raspberry Pi. 

Aukcja na Ali, jakby ktoś poszukiwał.
Nie będę negował tego że goła płytka też ma jakiś potencjał, ale prawdziwa magia zaczyna się, kiedy (tak jak na tą płytę LEGO) zaczniemy układać klocki. Po świętach szukałem co by tu ciekawego sobie dokupić. Wpadł mi w oko wyświetlacz LCD, taki z dotykiem, nad którym myślałem już od dłuższego
czasu. Kiedyś przeglądałem je na Allegro, ale tamtejsze ceny są strasznie wysokie, udałem się na Aliexpress. Wybór padł na 3,2", wymiarami (przynajmniej z opisu aukcji) pasował do obudowy.

Kompletne oznaczenie elementu: WaveShare SpotPear 3.2inch RPi LCD (V3)

Cena? 17$, przy obecnym kursie dolara ok. 60zł
Najtańsza cena identyko wyświetlacza z Allegro: 119zł

Kupując bezpośrednio od Chińczyka zapłacisz co najmniej dwa razy taniej. Nie bądź frajerem, nie płać więcej.

Minęły dwa tygodnie i listonosz przyniósł paczkę. Ładnie zapakowana w kartonowe pudełko, widać że im droższe fanty kupujemy tym chinole pakują je lepiej. W zestawie: płytka ze sterownikami i obrazem Raspbiana, rysik i bodajże podpórki dla Maliny w wersji B (bez plusa).











Przymierzyłem, do obudowy pasuje idealnie. Sprawdziłem na zapasowej karcie gotowca Raspbiana dostarczonego na płycie - śmiga. Myślę sobie szkoda mojego obecnego systemu, znalazłem (też na tej płycie) przygotowane sterowniki. Jeden folder plików + skypt sh, aby się nie namęczyć. Poszło. Małe, bo 320x240 pikseli, ale działa. Można odpalić terminal, działa normalnie klawiatura i myszka. Taki monitorek. Dotyk rezystancyjny, taki jak w tanich nawigacjach GPS.





Przechwytywanie ekranu? Proszę bardzo
Od miesiąca lub dwóch planuje sobie projekt radioodbiornika internetowego. Zakładał napisanie własnej nakładki GUI dla MPD, ale najpierw myślę sobie - znajdę czy są drzwi zanim wyważę okno. Znalazłem, nie do końca to co chciałem, prowizorka, ale działa. Proste GUI dla MPD, Sonata się zowie. Wgracie ją przez:
sudo apt-get install sonata

Do sesji wystarczy, po niej jak będzie więcej czasu wezmę się za GUI w Pythonie. Aby nie molestować za mocno dotyku, można użyć x11vnc który przechwyci ekran rzeczywisty nadawany przez malinę, tak samo jak przy wyjściu HDMI czy analogowym cinch.

Plan projektu którym zajmę się po sesji.


Po prawej macie zarys projektu wyżej wspomnianego przeze mnie projektu. Zamówiłem dodatkowo moduły do radia FM. Wraz z budowanym GUI zrobię radio internetowo-FM.




Pozdrawiam,
Marcin Popko

czwartek, 1 stycznia 2015

Podsumowanie - TOP5 wydarzeń 2014 roku

Skłamałbym, gdybym stwierdził że nic ciekawego nie działo się w moim warsztaciku w tym roku. Działo się. Oto krótkie podsumowanie, toplista wydarzeń z roku żywota dłubacza elektroniki. Zapraszam.


#1 Zasmakowałem się w Malinie

Po nieudanym romansie z Intel Galileo, aż chciało się zaśpiewać: zamienię cieeeebiee na lepszy model. Poczyniłem dokładnie tak jak piosenka mówiła i dość szybko zawitała w moim domu nowa, lepsza zabaweczka. Nie minęło dużo czasu nim zauważyłem, że płytka ma cholernie duży potencjał. Na dzień dzisiejszy może nie jest już najszybsza (konkurencja nie śpi), ale ma coś czego na razie inne nie mają - bardzo dobry support. Ogrom poradników dzięki którym każdy kto "ma pomysła" (a nie koniecznie duże umiejętności) zmiesza je sobie w odpowiednich proporcjach tworząc nieraz genialne projekty. 
Sądzę, że za 10-20 lat Raspberry Pi będzie dla nas tym, czym 8 bitowe avr'y są dla nas dzisiaj. Nie tak dawno jakiś Rosjanin odpalił Linuxa na AVR'ku , kolega z atnel.pl tworzy prototyp tabletu na Atmega644. W przyszłości zapewne będzie się działo to samo z Raspberry Pi -  pomimo iż będziemy mieli niezliczone ilości rdzeni, ramu, innych zasobów, znajdzie się grupka świrów (jak najbardziej pozytywnych) którzy będą kombinować jakby tu wycisnąć jeszcze więcej "soku z maliny".

#2 Jak nie zostałem beta testerem Microsoft IoT (feat. Intel Galileo)

Ła wybrali mnie!
Głośno było pod koniec czerwca na wykopach. "Galileła darmo rozdajo" - skandowali Janusze Biznesu. Microsoft zapragnął stworzyć community hobbystów-grzebaczy "na wzór i podobieństwo" Malinowców. Dogadał się z Intelem który rzucił leżaki magazynowe jakim była płytka Intel Galileo, które w dość sporej ilości puścili światu za darmo. Pomysł ciekawy, sam się zgłosiłem. 

Po bodaj miesiącu podczas mojego powrotu z wakacji odpalam maila, a tam info że paczucha z Redmond już do mnie leci. Przyszła bardzo szybko i tak szybko jak mój hype do niej urósł tak szybko opadł. Chyba wszyscy którzy dostali tą płytkę szybko przekonali się dlaczego rozdawali ją za darmo. To był szajs. Hejtowałem gościa który pierwszy puścił Galileło od Microsoftu na Allegro, ale po miesiącu obcowania z tym sprzętem sam go sprzedałem. Intel dał ciała wypuszczając tak słabą płytkę w tak wysokiej cenie. 

#3 AliExpress FTW!

Elektronik maniak jak dziecko, skądś brać swoje klocki Lego musi. Pomijając że część projektów które tworzyłem była stricte użytkowa (jak sterowniki pomp C.O czy kolektorów słonecznych),
większość była tworzona czysto 4fun. Drobnica, wyświetlacze LCD, jakieś moduły, gdzieś to trzeba kupić. Odkryłem AliExpress, chińskie Allegro, które polubiłem, zostawiając tam coraz więcej dolarów. Jest świetne, pod jednym warunkiem - jeśli nie potrzebujemy elementów na gwałt, na wczoraj. Paczkę wysyłaną zwykłą chińską pocztą dostałem najszybciej po 10 dniach. Największym dla mnie zdziwieniem była możliwość zamówienia drobnicy od 1$, z jak zawsze darmową wysyłką. Po świętach zamówiłem wyświetlacz lcd tft dedykowany pod Raspberry Pi za ekwiwalent 60zł. Na Allegro taki sam wyświetlacz kosztuje ponad 150zł. Przebitka prawie trzykrotna. Więcej argumentować zakupów bezpośrednio z Chin nie trzeba.

#4 Technik mechatronik i maturalne sprawy 

Technik mechatronik - done! :)
Okres maja i czerwca był dla mnie okresem zdawania wszelakich egzaminów, jak to na koniec technikum bywa. Matury poszły zgodnie z prognozami, egzamin zawodowy do otrzymania wyników był dla mnie zagadką (zdawalność rzędu 20%), niemniej koniec końców także też go zdałem. Bez żadnych problemów dostałem się na rodzimą polibudę na kierunek elektronika i telekomunikacja

#5 Warsztaty o blogowaniu od Huawei

Niebieski ludek w centrum to ja :)
Na początku lipca facebook podrzucił mi w reklamie post firmy Huawei, jest akcja, szukamy chętnych na warsztaty o blogowaniu. Nomen omen, prowadzone przez Grzegorza Marczaka, twórcę antyweb.pl Starczyło pod postem przedstawić swojego bloga i napisać kogo z tej branży podziwiamy.
Napisałem, bodaj tydzień potem dowiedziałem się że jestem w grupie zaproszonych na warsztaty. Grzechem nie byłoby skorzystać z takiej okazji, toteż udałem się do Warszawy parę dni potem do siedziby samego Huawei'a. Było fajnie, obiadek, kawa, szmery bajery, prezentacja marketingowca z Huaweia. Na koniec wspólne flagowcem, koszulka i jakaś drobnica w prezencie. Warsztaty co nieco poukładały mi w głowie półki z tematyki blogowania, parę czarów przekazanych przez Grzegorza wcieliłem w życie. Jest nieco lepiej, jest chęć tworzenia dalej, w przyszłości będą się tu też pojawiać artykuły będące nie tylko czystymi opisami projektów. 

Tymczasem pozostaje mi życzyć wszystkim szczęśliwego nowego roku, samych udanych projektów i czego tam sobie zapragniecie :)